czwartek, 8 kwietnia 2010

Mętna woda z kranu

"Zmętnienie" wody, którą akurat nalewamy z kranu, to nic innego, jak uwalniające się pęcherzyki powietrza. Wiele z nich powstaje, gdy woda trafia do metalowego aeratora tuż przed wypłynięciem z kranu. Jeszcze więcej pęcherzyków powstaje, gdy wlewamy świeżą wodę do pojemnika, w którym już jest woda. Świeżo nalana woda powoduje zawirowania, burząc wodę w pojemniku: mieszanie się jednej z drugą powoduje uwięzienie kolejnych pęcherzyków powietrza.
Zmętnienie szybko znika, ponieważ lżejsze od wody pęcherzyki wypływają na powierzchnię i pękają, a pozostałe rozpuszczają się w wodzie, zanim dotrą na górę.
Uwięzione pęcherzyki powietrza szybciej rozpuszczają się w zimnej wodzie, tak więc zmętnienie gorącej wody utrzymuje się dłużej i jest bardziej wyraźne.
Zimna woda zazwyczaj rozpuszcza więcej gazów, lepiej też smakuje niż ciepła. Dlatego też, większość przepisów kulinarnych oraz instrukcji obsługi ekspresów do kawy zaleca stosowanie zimnej wody do przygotowywania potraw i napojów.
Natomiast zdarzyć się może, że podczas nalewania wody z kranu poza zmętnieniem wody zobaczymy na jej powierzchni lekką pianę. To najprawdopodobniej oznacza, że mieszkamy w rejonie, którego obsługują zakłady uzdatniania wody nie wyposażone w najlepsze filtry i posługujące się przestarzałymi technologiami oczyszczania.
Efektem zastosowania nowych rozwiązań jest niemal zerowa mętność i krystalicznie przejrzysta barwa dostarczanej wody oraz bardzo dobre oczyszczenie ze szkodliwych dla zdrowia substancji organicznych, w tym detergentów, które jak niełatwo się domyślić są głównym sprawcami tworzącej się piany... w rzekomo czystej wodzie.
*W USA picie wody z kranu jest tak naturalne jak oddychanie. Do każdego posiłku na stół wędrują 2 pitchery (dzbany) - w jednym jest woda - oczywiście z kranu - z lodem, a w drogim jest sok z lodem. Zamówiona w restauracji woda będzie również pochodziła z kranu. Butelkowana jest zdecydowanie droższa i zamawiają ją głównie nieświadomi "wodnych obyczajów" obcokrajowcy, zwłaszcza Europejczycy.

10 komentarzy:

  1. a ja lubię moją kranówę

    na coś trzeba umrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy lód w tych pitcherach też jest z kranówy? :)
    Kiedyś rozbawiła mnie reklama restauracji. Lód z autentycznych jęzorów lodowcowych... rozpuszczany w amerykańskiej kranówie. Przyroda dąży do równowagi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W UK jest to tak samo naturalne. W miejscach publicznych typu szkoły, szpitale, biura znajdują się krany z wodą pitną. Niektórzy nawet nie używają kubków. Po prostu otwierają paszczę i podkładają pod kran :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory pamiętam chlorowo-kiblowy posmak wody, którą podawali w restauracjach Aten kilka lat temu. Chyba do mycia rąk podawali, bo nie do picia ....

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja pije tę naszą brązową......Będę pomnikiem z brązu jak nic....
    ale ma swój smak...:)):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tami, zasada jak u Simpsonów w Springfield - brązowa-pij, czarna-wylej ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Z drożdżami i cukrem i kwas bywa lukrem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda, ze z kranu nie leci szampan...:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dodając jeszcze do tego, co napisała Beatta: w UK dużo się mówi o tym, że picie wody tzw. mineralnej to potężny problem ekologiczny (miliony plastikowych butelek) a ponadto głupota i marnotrawienie pieniędzy - woda z butelki często nie jest lepsza, niż "kranówa", ani pod względem składu, ani korzyści dla zdrowia. Jeden z moich ulubionych krytyków restauracyjnych ( z The Times) otwarcie piętnuje picie wody butelkowanej i zawsze prosi w restauracjach o tap water.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieszkałem w Nowym Jorku, teraz mieszkam w Yoonkers. Czy tu czy tu woda śmierdzi paskudnie a smak ma jeszcze gorszy. To prawda że Amerykanie to dują. Powiem tak mam w nosie ekologie i plastikowe butelki. Dla mnie to syf nie do przełknięcia a skład czy lepszy czy gorszy ma to w nosie równierz

    OdpowiedzUsuń