Niewinną jemiołę, pod którą można skraść całusa, starożytni druidzi uważali za świętą roślinę. Wierzyli, ze jemioła może leczyć choroby i chronić przed złymi siłami, takimi jak wiedźmy lub duchy. Zbierali jemiołę w porze zimowego przesilenia, zaledwie na parę dni przed świętowanym obecnie przez nas Bożym Narodzeniem. Podczas uroczystego obrzędu ścinali jemiołę złotym sierpem przeznaczonym wyłącznie do tego celu.
Roślina była tak święta, ze druidzi nie pozwalali, by zetknęła się z ziemią, co chyba tłumaczy, dlaczego wieszano ją nad drzwiami. Sądzili oni, że w ten sposób nie tylko mogą chronić zdrowie i bezpieczeństwo wszystkich, którzy pod nią przechodzą, ale również pobudzać romantyczne przeżycia i płodność.
Jeżeli chłopak pocałował dziewczynę pod gałęzią jemioły i ofiarował jej jedną z białych jagód rośliny, oznaczało to, że pobiorą się w ciągu roku.
Obecnie jemiołę kojarzy się z Bożym Narodzeniem. Chrześcijanie w celtyckich regionach Europy wstydzący się za pogańskich przodków, czynili co mogli, by odciąć sie od wiary w potęgę jemioły.
Ale zwyczaj się utrzymał.
I chociaż pocałunek pod jemiołą nie daje już nadziei na małżeństwo, przynajmniej zachowaliśmy zabawową, traktowaną z przymrużeniem oka część tego niezwykłego rytuału.