Można by powiedzieć, że określanie Świąt Bożego Narodzenia skrótem X-mas, to naturalna kolej rzeczy w naszym galopującym świecie. Niektórzy jednak twierdzą, że używanie tej potocznej nazwy dowodzi skali komercjalizacji Świąt Bożego Narodzenia.
X w Xmas, to pochodna greckiego odpowiednika liter Ch, jak w słowie Christas (Chrystus). Litera X oznacza Chrystusa, co najmniej od 1100 roku, a terminu Xmas użyto po raz pierwszy już w roku 1551. Znawca tematu, Eric Patridge zwraca uwagę, że Xianity to erudycyjny skrót angielskiego słowa Christianity (chrześcijaństwo), więc nie ma o co drzeć szat.
Jak się jednak okazuje, wbrew powszechnemu użyciu, zwrot Xmas nie podoba się tak wielu ludziom we współczesnym świecie, że jego zastosowanie, zgodnie z zachowaniem dobrego smaku, ogranicza się do literatury użytkowej i bannerów reklamowych.
Podręczniki stylu językowego "New York Timesa" w przypadku Xmas daje proste zalecenie: "NIGDY NIE UŻYWAĆ".
Zatem drodzy Czytelnicy: Merry Xmas!
piątek, 23 grudnia 2011
czwartek, 8 grudnia 2011
Krzesło elektryczne
Na pomysł powstania krzesła elektrycznego wpadł... dentysta, Alfred P. Southwick. Jego pacjent zmarł w fotelu na skutek przypadkowego dotknięcia przewodu pod napięciem. Angielskie slowo electrocution oznacza przede egzekucję na krześle elektrycznym, a powstało z połączenia słów: execution i electricity. Dopiero później zaczęło oznaczać każdą śmierć spowodowaną porażeniem prądem.
W tym czasie, gdy dentysta wpadł na pomysł wykorzystania krzesła i prądu, pomiędzy T. Edisonem a G. Westinghose'em wybuchła ostra rywalizacja dotycząca typu produkowanego prądu. Edison był zwolennikiem prądu stałego, przekonywał społeczeństwo, że prąd zmienny jest niebezpieczny i w dowód na to, że ma rację wykorzystywał go do przeprowadzania egzekucji. Pod koniec XIX wieku "badał" działanie testowanego urządzenia (wraz z właścicielem patentu na krzesło elektryczne - Haroldem Brownem) uśmiercając wiele gatunków zwierząt. Z tego wniosek płynął jeden: że najlepszym w uśmiercaniu żywych istot jest prąd zmienny.
Pierwszy wyrok za pomocą tego wynalazku wykonano w 1908 roku w Stanach Zjednoczonych, w Auburn. Skazanym był William Kemmler, który zamordował swoją konkubinę siekierą. Przy pierwszej próbie egzekucja się nie powiodła. Kemmler był rażony prądem przez 17 sekund, ale przeżył. Napięcie zostało podniesione do 2000 V, lecz generator potrzebował czasu, żeby się ponownie naładować. W tym czasie poważnie poparzony Kemmler jęczał. Druga próba trwała ponad minutę, a cała scena była opisywana przez wielu świadków jako straszna: zapach palonego ciała i dym unoszący się z głowy Kemmlera. George Westinghouse w późniejszym komentarzu stwierdził: "lepiej by zrobili używając siekiery". Reporter, który był również świadkiem egzekucji powiedział, że było to "obrzydliwe widowisko, dużo gorsze niż powieszenie"...
Okazuje się również, że krzesła elektryczne znalazły nie tylko zastosowanie w szeroko pojętym sądownictwie.
W lipcu 2011 roku małżeństwo Andrew i Margaret Castle (mający oboje po lat 61), w pewnym angielskim miasteczku, w hrabstwie Lancashire uchodzili za wzorową parę. Ale, jak to bywa z wzorowymi małżeństwami, prawda nigdy nie jest taka, jak ją widzą inni. Otóż za zamkniętymi drzwiami garażu mąż konstruował dla żony... krzesło elektryczne. Za powód miał wystarczyć fakt, że pani Margaret chciała się rozwieść. Gdy wynalazek był gotowy, Andrew zwabił żonę do garażu i powiedział, by na chwilę usiadła, bo muszą porozmawiać. Kobieta w ostatniej chwili zorientowała się, co jej grozi i zdołała uciec. Pomysłodawcę niedoszłego czynu skazano na 10 lat więzienia.
Kobiety, żony swoich mężów, uchodzących za złote rączki - bądźcie czujne albo... do grobowej deski, choćby na kolanach po rozżarzonych węglach!
źródła: Wikipedia, "1001 Wynalazków"; www.se.pl
W tym czasie, gdy dentysta wpadł na pomysł wykorzystania krzesła i prądu, pomiędzy T. Edisonem a G. Westinghose'em wybuchła ostra rywalizacja dotycząca typu produkowanego prądu. Edison był zwolennikiem prądu stałego, przekonywał społeczeństwo, że prąd zmienny jest niebezpieczny i w dowód na to, że ma rację wykorzystywał go do przeprowadzania egzekucji. Pod koniec XIX wieku "badał" działanie testowanego urządzenia (wraz z właścicielem patentu na krzesło elektryczne - Haroldem Brownem) uśmiercając wiele gatunków zwierząt. Z tego wniosek płynął jeden: że najlepszym w uśmiercaniu żywych istot jest prąd zmienny.
Pierwszy wyrok za pomocą tego wynalazku wykonano w 1908 roku w Stanach Zjednoczonych, w Auburn. Skazanym był William Kemmler, który zamordował swoją konkubinę siekierą. Przy pierwszej próbie egzekucja się nie powiodła. Kemmler był rażony prądem przez 17 sekund, ale przeżył. Napięcie zostało podniesione do 2000 V, lecz generator potrzebował czasu, żeby się ponownie naładować. W tym czasie poważnie poparzony Kemmler jęczał. Druga próba trwała ponad minutę, a cała scena była opisywana przez wielu świadków jako straszna: zapach palonego ciała i dym unoszący się z głowy Kemmlera. George Westinghouse w późniejszym komentarzu stwierdził: "lepiej by zrobili używając siekiery". Reporter, który był również świadkiem egzekucji powiedział, że było to "obrzydliwe widowisko, dużo gorsze niż powieszenie"...
Okazuje się również, że krzesła elektryczne znalazły nie tylko zastosowanie w szeroko pojętym sądownictwie.
W lipcu 2011 roku małżeństwo Andrew i Margaret Castle (mający oboje po lat 61), w pewnym angielskim miasteczku, w hrabstwie Lancashire uchodzili za wzorową parę. Ale, jak to bywa z wzorowymi małżeństwami, prawda nigdy nie jest taka, jak ją widzą inni. Otóż za zamkniętymi drzwiami garażu mąż konstruował dla żony... krzesło elektryczne. Za powód miał wystarczyć fakt, że pani Margaret chciała się rozwieść. Gdy wynalazek był gotowy, Andrew zwabił żonę do garażu i powiedział, by na chwilę usiadła, bo muszą porozmawiać. Kobieta w ostatniej chwili zorientowała się, co jej grozi i zdołała uciec. Pomysłodawcę niedoszłego czynu skazano na 10 lat więzienia.
Kobiety, żony swoich mężów, uchodzących za złote rączki - bądźcie czujne albo... do grobowej deski, choćby na kolanach po rozżarzonych węglach!
źródła: Wikipedia, "1001 Wynalazków"; www.se.pl
środa, 24 sierpnia 2011
Środek atomu
W atomie nie ma właściwie nic. Przeważająca część atomu to... pusta przestrzeń. Porównując atom do wielkiego stadionu sportowego, jego elektrony będą zajmować najwyżej położone trybuny a ich wielkość będzie mniejsza niż główka szpilki. Natomiast jądro, które tkwi w centralnym obszarze boiska będzie miało wielkość ziarnka grochu.
Przez wiele stuleci sądzono, że atom, jako twór całkowicie teoretyczny, jest najmniejszym możliwym składnikiem materii i znaczy tyle samo, co "niepodzielny". Jednak w 1897 roku odkryto elektron, a w 1911 - jądro atomowe, które w następnym etapie badań rozszczepiono i zidentyfikowano (w 1932 roku) neutron. A i to jeszcze nie jest koniec. Protony (jony dodatnio naładowane) i obojętne elektrycznie neutrony jądra są zbudowane z jeszcze drobniejszych składników. Te najdrobniejsze składniki to kwarki, które noszą sympatyczne przydomki, jak.: "dziwny" i "powabny" bo nie różnią się między sobą kształtem lub wielkością tylko "zapachem". Natomiast ujemne elektrony są tak wyjątkowe, że nazywa się je GĘSTOŚCIĄ PRĄDU PRAWDOPODOBIEŃSTWA.
Ale na tym sprawa się nie kończy. Do połowy XX wieku odkryto tak wiele cząstek subatomowych (ponad 100), że zaczęło to być dość kłopotliwe dla naukowców. Jakby materia płatała psikusa badaczom i z każdym nowym odkryciem mówiła: "szukaj dalej, ta część to nadal nie mój fundament".
Pewien włoski fizyk, Enrico Fermi mawiał: "gdybym pamiętał nazwy tych wszystkich cząstek atomu, byłbym botanikiem". Od czasów Fermiego ustalono, że liczba cząstek subatomowych wewnątrz atomu wynosi 24. Przyjęto to jako jedną z możliwych propozycji, by wiedzieć, co jest czym w atomie, bez popadania w drobiazgowe szaleństwo. Stworzono umowny schemat atomu, zwany Modelem Standardowym.
Według obecnej wiedzy wszechświat jako całość jest równie pusty, co atom. W przestrzeni kosmicznej na jeden metr sześcienny przypada średnio jedna PARA atomów.
Od czasu do czasu siła ciążenia, ze znanych sobie tylko powodów, skupia atomy w gwiazdy, planety i... coś takiego, jak chociażby koty, ludzie i jaszczurki - twory, z których każdy jest na swój sposób zjawiskowy.
I jak to mówił Demokryt z Abdery: "Istnieją tylko atomy i pusta przestrzeń. Cała reszta to opinie."
Przez wiele stuleci sądzono, że atom, jako twór całkowicie teoretyczny, jest najmniejszym możliwym składnikiem materii i znaczy tyle samo, co "niepodzielny". Jednak w 1897 roku odkryto elektron, a w 1911 - jądro atomowe, które w następnym etapie badań rozszczepiono i zidentyfikowano (w 1932 roku) neutron. A i to jeszcze nie jest koniec. Protony (jony dodatnio naładowane) i obojętne elektrycznie neutrony jądra są zbudowane z jeszcze drobniejszych składników. Te najdrobniejsze składniki to kwarki, które noszą sympatyczne przydomki, jak.: "dziwny" i "powabny" bo nie różnią się między sobą kształtem lub wielkością tylko "zapachem". Natomiast ujemne elektrony są tak wyjątkowe, że nazywa się je GĘSTOŚCIĄ PRĄDU PRAWDOPODOBIEŃSTWA.
Ale na tym sprawa się nie kończy. Do połowy XX wieku odkryto tak wiele cząstek subatomowych (ponad 100), że zaczęło to być dość kłopotliwe dla naukowców. Jakby materia płatała psikusa badaczom i z każdym nowym odkryciem mówiła: "szukaj dalej, ta część to nadal nie mój fundament".
Pewien włoski fizyk, Enrico Fermi mawiał: "gdybym pamiętał nazwy tych wszystkich cząstek atomu, byłbym botanikiem". Od czasów Fermiego ustalono, że liczba cząstek subatomowych wewnątrz atomu wynosi 24. Przyjęto to jako jedną z możliwych propozycji, by wiedzieć, co jest czym w atomie, bez popadania w drobiazgowe szaleństwo. Stworzono umowny schemat atomu, zwany Modelem Standardowym.
Według obecnej wiedzy wszechświat jako całość jest równie pusty, co atom. W przestrzeni kosmicznej na jeden metr sześcienny przypada średnio jedna PARA atomów.
Od czasu do czasu siła ciążenia, ze znanych sobie tylko powodów, skupia atomy w gwiazdy, planety i... coś takiego, jak chociażby koty, ludzie i jaszczurki - twory, z których każdy jest na swój sposób zjawiskowy.
I jak to mówił Demokryt z Abdery: "Istnieją tylko atomy i pusta przestrzeń. Cała reszta to opinie."
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Na jeden ludzki rok życia przypada siedem lat psa?
Nie jest to czystą prawdą i tylko prawdą.
Nie można znaleźć żadnego wiarygodnego autorytetu i źródła wiedzy, które by to potwierdziły oraz jasno określiły, w jaki sposób porównywać wiek różnych gatunków.
Dla przykładu: niektóre dwunastoletnie koty i psy są bardziej sprawne od najbardziej dziarskiego 80-latka, a teoretycznie - nie powinny.
Najlepszym sposobem na określenie wieku naszych czworonożnych przyjaciół jest zastosowanie przybliżonego wzoru, który sugeruje, że kocięta i szczeniaki dojrzewają znacznie szybciej niż dzieci, lecz tempo starzenia się zwalnia wyraźnie po dwóch latach.
Dlatego jednoroczny kot może mieć w przybliżeniu 16 lat ludzkich, ale czteroletniego kota należałoby przyrównać do 32-latka, a ośmioletniego do 60-latka.
Gdy obserwuję swojego kota, który ma lat dwa, nic nie wydaje mi się właściwym wzorem do obliczenia jego wieku. Sądząc po jego przedziwnym, nie dającym się przewidzieć zachowaniu, z jednej strony przypomina rozbrykane dziecko, które niedawno nauczyło się podskakiwać na jednej nodze (co okazuje przy każdej okazji, czy ktoś ma ochotę to oglądać, czy nie); a z drugiej strony - znękanego życiem stulatka z galopującą chorobą Alzheimera, który nie wie, na jakim świecie żyje, tak bardzo zdumiony jest oskarżeniami o złodziejstwo i zniszczenia dokonywane w promieniu dwóch metrów od jego pręgowanej postaci. Podczas gdy on przez ten cały czas - okrutnie utrudzony życiem - spał...
Nie można znaleźć żadnego wiarygodnego autorytetu i źródła wiedzy, które by to potwierdziły oraz jasno określiły, w jaki sposób porównywać wiek różnych gatunków.
Dla przykładu: niektóre dwunastoletnie koty i psy są bardziej sprawne od najbardziej dziarskiego 80-latka, a teoretycznie - nie powinny.
Najlepszym sposobem na określenie wieku naszych czworonożnych przyjaciół jest zastosowanie przybliżonego wzoru, który sugeruje, że kocięta i szczeniaki dojrzewają znacznie szybciej niż dzieci, lecz tempo starzenia się zwalnia wyraźnie po dwóch latach.
Dlatego jednoroczny kot może mieć w przybliżeniu 16 lat ludzkich, ale czteroletniego kota należałoby przyrównać do 32-latka, a ośmioletniego do 60-latka.
Gdy obserwuję swojego kota, który ma lat dwa, nic nie wydaje mi się właściwym wzorem do obliczenia jego wieku. Sądząc po jego przedziwnym, nie dającym się przewidzieć zachowaniu, z jednej strony przypomina rozbrykane dziecko, które niedawno nauczyło się podskakiwać na jednej nodze (co okazuje przy każdej okazji, czy ktoś ma ochotę to oglądać, czy nie); a z drugiej strony - znękanego życiem stulatka z galopującą chorobą Alzheimera, który nie wie, na jakim świecie żyje, tak bardzo zdumiony jest oskarżeniami o złodziejstwo i zniszczenia dokonywane w promieniu dwóch metrów od jego pręgowanej postaci. Podczas gdy on przez ten cały czas - okrutnie utrudzony życiem - spał...
sobota, 21 maja 2011
Stolica Tajlandii
W wielkim skrócie nazywa się Krung Thep - dla obywateli Tajlandii. To codzienna nazwa miasta, która znaczy tyle samo, co Los Angeles (Miasto Aniołów). Jest skrótem oficjalnej nazwy stolicy tego kraju, która jest jednocześnie najdłuższą nazwą miejscowości na świecie.
Tylko turyści z zagranicy używają na określenie stolicy Tajlandii słowa Bangkok - ta nazwa funkcjonuje w Tajlandii od ponad 200 lat.
Bangkok był nazwą małego portu rybackiego, ale król Rama I przeniósł tam w 1782 roku stolicę kraju, z portu wybudował miasto i nadał mu nową nazwę Krung Thep. Pierwsza część nazwy Bangkok, czyli bang znaczy wioska. Druga część pochodzi od starego tajlandzkiego słowa makok, które jest nazwą rodzaju owocu (albo śliwki albo oliwek, albo mieszanki obu). W dowolnym tłumaczeniu nazwę Bangkok można przetłumaczyć jako Oliwkowa albo Śliwkowa Wieś. Nikt z mieszkańców podobno nie wie, jakie tłumaczenie obowiązuje.
Pełna oficjalna nazwa stolicy Tajlandii brzmi:
Krungthep Mahanakhon Amorn Rattanakosin Mahintara Yudthaya Mahadilok Pohp Noparat Rajathanee Bureerom Udomrajniwes Mahasatarn Amorn Pimarn Avaltarnsatit Sakatattiya Visanukram Prasit.
W języku tajlandzkim to jedno słowo zbudowane jest ze 152 liter lub 64 sylab.
Przybliżone tłumaczenie brzmi: :"Wielkie Miasto Aniołów, największa skarbnica boskich klejnotów, potężna, nie do zdobycia kraina, okazałe i wyróżniające się królestwo, królewska i zachwycająca stolica zapełniona dziewięcioma kamieniami szlachetnymi, największe królewskie mieszkanie i okazały pałac, boskie schronienie i miejsce zamieszkania odrodzonych duchów".
Krung Thep to jedyne miasto(!) w Tajlandii. Jest prawie czterdzieści razy większe od następnej - co do wielkości - miejscowości.
Tylko turyści z zagranicy używają na określenie stolicy Tajlandii słowa Bangkok - ta nazwa funkcjonuje w Tajlandii od ponad 200 lat.
Bangkok był nazwą małego portu rybackiego, ale król Rama I przeniósł tam w 1782 roku stolicę kraju, z portu wybudował miasto i nadał mu nową nazwę Krung Thep. Pierwsza część nazwy Bangkok, czyli bang znaczy wioska. Druga część pochodzi od starego tajlandzkiego słowa makok, które jest nazwą rodzaju owocu (albo śliwki albo oliwek, albo mieszanki obu). W dowolnym tłumaczeniu nazwę Bangkok można przetłumaczyć jako Oliwkowa albo Śliwkowa Wieś. Nikt z mieszkańców podobno nie wie, jakie tłumaczenie obowiązuje.
Pełna oficjalna nazwa stolicy Tajlandii brzmi:
Krungthep Mahanakhon Amorn Rattanakosin Mahintara Yudthaya Mahadilok Pohp Noparat Rajathanee Bureerom Udomrajniwes Mahasatarn Amorn Pimarn Avaltarnsatit Sakatattiya Visanukram Prasit.
W języku tajlandzkim to jedno słowo zbudowane jest ze 152 liter lub 64 sylab.
Przybliżone tłumaczenie brzmi: :"Wielkie Miasto Aniołów, największa skarbnica boskich klejnotów, potężna, nie do zdobycia kraina, okazałe i wyróżniające się królestwo, królewska i zachwycająca stolica zapełniona dziewięcioma kamieniami szlachetnymi, największe królewskie mieszkanie i okazały pałac, boskie schronienie i miejsce zamieszkania odrodzonych duchów".
Krung Thep to jedyne miasto(!) w Tajlandii. Jest prawie czterdzieści razy większe od następnej - co do wielkości - miejscowości.
![]() |
| Fot. z sieci |
![]() | |
| Fot. z sieci |
![]() |
| Fot. z sieci |
Subskrybuj:
Posty (Atom)



