Samice i samce komarów pożywiają się przede wszystkim nektarem kwiatowym. Ten zostaje przekształcony w glikogen, paliwo dość bogate, by te małe, choć bardziej znane jako wredne stworzenia miały siłę do latania. Ponadto zabezpieczają się na uboższą w jedzenie przyszłość w ten sposób, że przechowują zapasy w tzw. ciele tłuszczowym, które umożliwiają im dożywianie podczas lotów w nieznanym kierunku.
Dlaczego więc komarzyce kąsają, skoro wystarczyłaby im do życia dieta bogata w cukry? Samce nie kąsają, gdyż natura nie wyposażyła ich w aparat gębowy umożliwiający przekłucie skóry człowieka. Natomiast samica ma za zadanie złożenie jaj. Samice niektórych gatunków nie są do tego zdolne, jeśli nie uzupełnią swojego pożywienia świeżą krwią. Zawarte w krwi lipidy przetwarzają w żelazo i białko, a te zwiększają ich płodność. I tak dla przykładu: komarzyca bez krwistej diety zdoła złożyć pięć do dziesięciu jaj. Natomiast jeśli się posili krwią grupy 0 potrafi złożyć ich aż dwieście. Dla komarzycy posiłek złożony z krwi, to prawdziwa uczta; niejednokrotnie pije ją w ilości przekraczającej ciężar swojego ciała. Z zachłanności?
Pewne badania wykazały, że komary-samice, jeśli mają wybór wolą pić krew krowy niż człowieka, a w dżungli próbują ukąsić małpę a nawet ptaka.
piątek, 18 lutego 2011
wtorek, 11 stycznia 2011
Świnki morskie
Wykorzystuje się jako przysmak w porze lunchu...
A nie jak niegdyś do eksperymentów. Te, jako wątpliwą atrakcję, pozostawiono dla szczurów i myszy oraz w niektórych, rzadszych przypadkach dla królików i kurczaków.
Kto więc zajada się świnkami morskimi?
Peruwiańczycy - zjadają rocznie 65 milionów świnek. Gustują w nich również Kolumbijczycy, Boliwijczycy i Ekwadorczycy, czyli można pokusić się o stwierdzenie, że jest to przysmak przynależny mieszkańcom Ameryki Południowej. Podobno najsmakowitsze części to świnkowe policzki.
Świnki morskie jako ofiary eksperymentów naukowych przodowały w XIX wieku. Dzięki nim, w 1890 roku odkryto surowicę błonicy, ratując tym samym życie wielu milionów dzieci. Dziś lepsze do eksperymentowania są szczury i myszy, ponieważ są lepszym modelem ludzkich uwarunkowań. Nasze bohaterki-świnki są jednak niezastąpione w badaniach reakcji anafilaktycznych i w badaniach nad żywieniem (są to jedyne ssaki - poza naczelnymi - które nie umieją syntetyzować witaminy C i muszą je przyjmować z pożywienia).
Przeciętna świnka morska waży od 250 do 700 gram, choć niektórzy badacze z Narodowego Uniwersytetu La Molina w Peru wyhodowali świnki ważące cały kilogram. Oczywiście proceder ten ma na celu eksport tych zwierzątek do konsumpcji przez resztę świata. Ich mięso jest chudsze (ma mniej cholesterolu) niż królicze, ale podobnie smakuje.
W Peru zwierzęta te trzyma się w kuchni, ponieważ Peruwiańczycy święcie wierzą (według przesądów starożytnych), że świnki morskie potrzebyją dymu.
Tzw. lekarze ludowi, czyli po naszemu - znachorzy, wykrywają dzięki świnkom stany chorobowe u ludzi. Odbywa się to w taki sposób, że przykładają do chorego świnkę, a ta piszczy gdy zbliży się do źródła choroby.
W katedrze w mieście Cusco w Peru jest obraz przedstawiający ostatnią Wieczerzę, która ukazuje Jezusa i apostołów posilających się pieczoną świnką morską.
W 2003 roku w Wenezueli archeolodzy odkryli skamieniałe pozostałości po olbrzymiej istocie, wyglądem przypominającą świnkę morską, żyjącą jakieś 8 milionów lat temu. Phoberomys pattersoni było stworzeniem wielkości krowy i ważyło 1400 razy więcej niż przeciętna domowa świnka morska.
Kończąc swój wywód wcale nie mówię Szanownym Czytelnikom: "SMACZNEGO!"
A nie jak niegdyś do eksperymentów. Te, jako wątpliwą atrakcję, pozostawiono dla szczurów i myszy oraz w niektórych, rzadszych przypadkach dla królików i kurczaków.
Kto więc zajada się świnkami morskimi?
Peruwiańczycy - zjadają rocznie 65 milionów świnek. Gustują w nich również Kolumbijczycy, Boliwijczycy i Ekwadorczycy, czyli można pokusić się o stwierdzenie, że jest to przysmak przynależny mieszkańcom Ameryki Południowej. Podobno najsmakowitsze części to świnkowe policzki.
Świnki morskie jako ofiary eksperymentów naukowych przodowały w XIX wieku. Dzięki nim, w 1890 roku odkryto surowicę błonicy, ratując tym samym życie wielu milionów dzieci. Dziś lepsze do eksperymentowania są szczury i myszy, ponieważ są lepszym modelem ludzkich uwarunkowań. Nasze bohaterki-świnki są jednak niezastąpione w badaniach reakcji anafilaktycznych i w badaniach nad żywieniem (są to jedyne ssaki - poza naczelnymi - które nie umieją syntetyzować witaminy C i muszą je przyjmować z pożywienia).
Przeciętna świnka morska waży od 250 do 700 gram, choć niektórzy badacze z Narodowego Uniwersytetu La Molina w Peru wyhodowali świnki ważące cały kilogram. Oczywiście proceder ten ma na celu eksport tych zwierzątek do konsumpcji przez resztę świata. Ich mięso jest chudsze (ma mniej cholesterolu) niż królicze, ale podobnie smakuje.
W Peru zwierzęta te trzyma się w kuchni, ponieważ Peruwiańczycy święcie wierzą (według przesądów starożytnych), że świnki morskie potrzebyją dymu.
Tzw. lekarze ludowi, czyli po naszemu - znachorzy, wykrywają dzięki świnkom stany chorobowe u ludzi. Odbywa się to w taki sposób, że przykładają do chorego świnkę, a ta piszczy gdy zbliży się do źródła choroby.
W katedrze w mieście Cusco w Peru jest obraz przedstawiający ostatnią Wieczerzę, która ukazuje Jezusa i apostołów posilających się pieczoną świnką morską.
W 2003 roku w Wenezueli archeolodzy odkryli skamieniałe pozostałości po olbrzymiej istocie, wyglądem przypominającą świnkę morską, żyjącą jakieś 8 milionów lat temu. Phoberomys pattersoni było stworzeniem wielkości krowy i ważyło 1400 razy więcej niż przeciętna domowa świnka morska.
Kończąc swój wywód wcale nie mówię Szanownym Czytelnikom: "SMACZNEGO!"
![]() |
| http://peruboliwia2007.blox.pl/html |
piątek, 7 stycznia 2011
Pająki
Pająki dają się złapać w sieci innych pająków. I to jest pocieszające dla tych, którzy nie traktują tych boskich istot zbyt przyjaźnie. Tak złapany pająk nie ma fajnie. I nie jest to dla niego przeżycie, o jakim zawsze marzył. Teoretycznie mógłby się z takiej sieci szybko wyplątać, ale zazwyczaj nie ma ku temu najmniejszej możliwości. Bowiem pająki atakują siebie nawzajem skutecznie i bez pardonu dla więzów klanowo-rodzinnych. I żeby było bardziej straszno a mniej śmieszno, te wzajemne ataki są bardziej prawdopodobne w przypadku osobników tego samego gatunku. U wielu pająków istnieje pewna nielogiczność gabarytowa, ponieważ samce są o wiele mniejsze niż samice i jakby tego nie było dość - mogą być przez nie pożarte zaraz po kopulacji. Pająk najczęściej chwyta upatrzoną ofiarę i kąsając ją, wstrzykuje jad. Tak sparaliżowane nie potrafią się bronić, zamiast tego trafiają "na talerz" napastnika, stając się jego smakowitą przekąską.
Różne gatunki pająków stosują odmienną strategię, by schwytać zdobycz. Są wśród naszych milusińskich takie (tzw. pająki naśladownikowate), które żerują wyłącznie na innych pająkach. Pająk-najeźdźca atakuje właściciele pajęczyny szarpnięciem za jej nitki. Prawda, że brutal? Potem kąsa jedną z kończyn prawnego rezydenta sieci, wciąga ją i w całości połyka. Inny (pająk skakunowaty) łapie swoich pobratymców i chwyta je w ich sieci. Nazywa się to - adekwatnie do czynu - "rozbojem w sieci". Jeszcze inne chwytają zdobycz kąsając ją, a następnie owijają ją pajęczą nicią. Czyli - przekładając na język powszechnie zrozumiały dla ludzi - wiążą i pętają mu ruchy, co jak w przypadku pająków z rodziny krzyżakowatych, które mają lepkie nici, powoduje, że taki skazaniec kończy żywot tragicznie.
Podsumowując ten wywód, z którego jasno wynika, skąd bandyci z rodziny człowiekowatych czerpią wiedzę na temat różnych rozbojów, można śmiało powiedzieć, że wrogami pająków są same pająki.
Ale...
Żeby nie było.
Wśród tych stworzeń istnieje około 20 gatunków pająków stadnych, które spokojnie żyją razem w koloniach. I nie są to kolonie karne.
Różne gatunki pająków stosują odmienną strategię, by schwytać zdobycz. Są wśród naszych milusińskich takie (tzw. pająki naśladownikowate), które żerują wyłącznie na innych pająkach. Pająk-najeźdźca atakuje właściciele pajęczyny szarpnięciem za jej nitki. Prawda, że brutal? Potem kąsa jedną z kończyn prawnego rezydenta sieci, wciąga ją i w całości połyka. Inny (pająk skakunowaty) łapie swoich pobratymców i chwyta je w ich sieci. Nazywa się to - adekwatnie do czynu - "rozbojem w sieci". Jeszcze inne chwytają zdobycz kąsając ją, a następnie owijają ją pajęczą nicią. Czyli - przekładając na język powszechnie zrozumiały dla ludzi - wiążą i pętają mu ruchy, co jak w przypadku pająków z rodziny krzyżakowatych, które mają lepkie nici, powoduje, że taki skazaniec kończy żywot tragicznie.
Podsumowując ten wywód, z którego jasno wynika, skąd bandyci z rodziny człowiekowatych czerpią wiedzę na temat różnych rozbojów, można śmiało powiedzieć, że wrogami pająków są same pająki.
Ale...
Żeby nie było.
Wśród tych stworzeń istnieje około 20 gatunków pająków stadnych, które spokojnie żyją razem w koloniach. I nie są to kolonie karne.
wtorek, 4 stycznia 2011
Najwytrzymalsze drewno
To balsa.
Przoduje w trzech kategoriach: najwytrzymalsze pod względem sztywności, zginalności i zgniatalności, choć sama w sobie jest najbardziej miękka wśród drzew. Twardość drewna to termin stosowany przeważnie wobec drzew liściastych, okrytonasiennych (kwitną tak jak balsa), w przeciwieństwie do nagonasiennych drzew iglastych (niekwitnących, takie jak pinie).
Balsa to po hiszpańsku "trawa". Jej drewno jest moloodporne.
Najlżejsze drewno wywodzi się z niedużego drzewa whau (czyt. phou) rosnącego w Nowej Zelandii, gdzie wykorzystywane jest przez maoryskich rybaków do robienia spławików.
Przoduje w trzech kategoriach: najwytrzymalsze pod względem sztywności, zginalności i zgniatalności, choć sama w sobie jest najbardziej miękka wśród drzew. Twardość drewna to termin stosowany przeważnie wobec drzew liściastych, okrytonasiennych (kwitną tak jak balsa), w przeciwieństwie do nagonasiennych drzew iglastych (niekwitnących, takie jak pinie).
Balsa to po hiszpańsku "trawa". Jej drewno jest moloodporne.
Najlżejsze drewno wywodzi się z niedużego drzewa whau (czyt. phou) rosnącego w Nowej Zelandii, gdzie wykorzystywane jest przez maoryskich rybaków do robienia spławików.
środa, 29 grudnia 2010
Najpowszechniejszy ziemski minerał
Czy wydaje Wam się, że to tlen? Węgiel? A może azot?
Woda???
Oj, nie. Żaden z wymienionych.
Bo tym czymś, co najpowszechniejsze na/w Ziemi to perowskit. To minerał zbudowany z magnezu, krzemu i tlenu. Stanowi niemal połowę całkowitej masy naszej planety. To głównie z niego zbudowany jest płaszcz Ziemi. Najprawdopodobniej tak jest, choć żadnemu uczonemu, mimo przypuszczeń, nie udało się jak dotąd pobrać próbek z płaszcza (czyż prochowiec nie jest ładniejszym określeniem na okrycie Ziemi?). Perowskity tworzą rodzinę minerałów, a zostały tak nazwane na cześć rosyjskiego mineraloga księcia Lwa Perowskiego. Może okażą się Świętym Graalem badaczy nadprzewodników - materiałów, które przewodzą prąd elektryczny bez oporu w zwykłej temperaturze. Dzięki nadprzewodnikom moglibyśmy żyć w świecie pociągów unoszących się nad ziemią i niewyobrażalnie szybkich komputerów. Obecnie nadprzewodniki działają w temperaturze około -135 st. C. Oprócz perowskitu płaszcz Ziemi zawiera magnetowustyt (postać tlenku magnezu znajdowana również w meteorytach) i małe ilości stiszowitu (to nazwa wysokociśnieniowej postaci tlenku krzemu zsyntetyzowanej przez moskiewskiego naukowca Lwa Stiszowa).
Bo gdzie znajduje się płaszcz Ziemi?
Otóż, gdzieś pomiędzy skorupą a jądrem. Przyjmuje się, że jest on ciałem stałym, choć niektórzy uczeni twierdzą, że to bardzo gęsta ciecz. Pytanie tylko, skąd o tym wiadomo, skoro nawet skały wyrzucane z wulkanów pochodzą z głębokości najwyżej 200 km, a płaszcz zaczyna się około 660 km pod powierzchnią Ziemi?
Dobre pytanie.
Gęstość i temperaturę wnętrza Ziemi ocenia się wysyłając w głąb planety wiązki fal sejsmicznych i rejestrując opór, którego doznają podczas swej wędrówki. Uzyskane informacje dopasowuje się później do tego, co wiemy o budowie minerałów, których próbkami dysponują naukowcy (pochodzą ze skorupy ziemskiej i meteorytów). Następnie sprawdzane jest ich "zachowywanie" pod wpływem wysokiej temperatury i pod dużym ciśnieniem. Jednak, jak to w niedoskonałej nauce - więcej w tym domysłów niż potwierdzonych faktów.
Woda???
Oj, nie. Żaden z wymienionych.
Bo tym czymś, co najpowszechniejsze na/w Ziemi to perowskit. To minerał zbudowany z magnezu, krzemu i tlenu. Stanowi niemal połowę całkowitej masy naszej planety. To głównie z niego zbudowany jest płaszcz Ziemi. Najprawdopodobniej tak jest, choć żadnemu uczonemu, mimo przypuszczeń, nie udało się jak dotąd pobrać próbek z płaszcza (czyż prochowiec nie jest ładniejszym określeniem na okrycie Ziemi?). Perowskity tworzą rodzinę minerałów, a zostały tak nazwane na cześć rosyjskiego mineraloga księcia Lwa Perowskiego. Może okażą się Świętym Graalem badaczy nadprzewodników - materiałów, które przewodzą prąd elektryczny bez oporu w zwykłej temperaturze. Dzięki nadprzewodnikom moglibyśmy żyć w świecie pociągów unoszących się nad ziemią i niewyobrażalnie szybkich komputerów. Obecnie nadprzewodniki działają w temperaturze około -135 st. C. Oprócz perowskitu płaszcz Ziemi zawiera magnetowustyt (postać tlenku magnezu znajdowana również w meteorytach) i małe ilości stiszowitu (to nazwa wysokociśnieniowej postaci tlenku krzemu zsyntetyzowanej przez moskiewskiego naukowca Lwa Stiszowa).
Bo gdzie znajduje się płaszcz Ziemi?
Otóż, gdzieś pomiędzy skorupą a jądrem. Przyjmuje się, że jest on ciałem stałym, choć niektórzy uczeni twierdzą, że to bardzo gęsta ciecz. Pytanie tylko, skąd o tym wiadomo, skoro nawet skały wyrzucane z wulkanów pochodzą z głębokości najwyżej 200 km, a płaszcz zaczyna się około 660 km pod powierzchnią Ziemi?
Dobre pytanie.
Gęstość i temperaturę wnętrza Ziemi ocenia się wysyłając w głąb planety wiązki fal sejsmicznych i rejestrując opór, którego doznają podczas swej wędrówki. Uzyskane informacje dopasowuje się później do tego, co wiemy o budowie minerałów, których próbkami dysponują naukowcy (pochodzą ze skorupy ziemskiej i meteorytów). Następnie sprawdzane jest ich "zachowywanie" pod wpływem wysokiej temperatury i pod dużym ciśnieniem. Jednak, jak to w niedoskonałej nauce - więcej w tym domysłów niż potwierdzonych faktów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
